18 lipca 2017, czyli Wielkie polowanie na grubowarga zielonego AKA Dwumiesięczne tykwy w moim ogrodzie

Dzisiaj większość dnia spędziłem przed akwarium White Marsh – dosłownie przykleiłem się do szyby i obserwowałem wężogłowy, a raczej starałem się je obserwować, bo nie było to wcale takie łatwe zadanie… 🙂 Powtórzyła się sytuacja z dnia wczorajszego – kiedy zapaliłem światło okazało się, że wężogłowy leżą na dnie pomiędzy korzeniem i przednią szybą w prawej części akwarium. Wygląda na to, że ta miejscówka z jakiegoś powodu wydaje się im idealna do spędzenia nocy. Na chwilę obecną stawiam na to, że tym powodem był grubowarg zielony, który od momentu przeniesienia go do White Marsh większość czasu spędzał w zagłębieniu podłoża pod korzeniem w lewej części zbiornika. Dosłownie chwilę po zapaleniu światła grubowarg wypłynął spod korzenia i zaatakował najbliższego wężogłowa. W tym momencie zapadła decyzja o natychmiastowym przeniesieniu go do jego poprzedniego miejsca zamieszkania, czyli do Red Forest. Rozpoczęło się wielkie polowanie na grubowarga zielonego…

Wyłowienie grubowarga zielonego z akwarium to nie taka prosta sprawa nawet w przypadku tak młodego osobnika. Grubowarg zielony to ryba stosunkowo duża, silna, szybka i dość inteligentna. Do tej pory grubowarga wyławiałem z akwarium tylko raz – kilka tygodni temu przeniosłem go do White Marsh, ponieważ akwarium było zalane, ale zamieszkiwały je tylko różne ślimaki. Od jakiegoś czasu planowałem sprowadzić do tego zbiornika wężogłowy karłowate i liczyłem na to, że się jakoś dogadają. Wyszedłem z założenia, że oba gatunki mają podobne rozmiary, więc wężogłów karłowaty nie potraktuje współmieszkańca jak potencjalne jedzenie, a grubowarg z kolei nie będzie atakował reszty ze względu na to, że nie przypominają go kształtem i kolorem. Pomyliłem się…

Poprzednim razem miałem trochę problemów z odłowieniem go ze względu na sporą ilość korzeni i musiałem zastosować pułapkę – tym razem było podobnie. 🙂 Przez kilka godzin próbowałem złapać go do siatki, ale ten spryciarz wycofywał się pod korzeń kiedy tylko zobaczył mnie w pobliżu akwarium. Po kilku godzinach zabawy w kotka i myszkę po prostu nasypałem do siatki pokarmu dla bojowników i zastawiłem na niego pułapkę – bardzo rzadko podaję mu ten pokarm i dość szybko dał się skusić. 🙂 Po kilku minutach pływał już w Red Forest. Obserwowałem go potem – tak jak poprzednio nie wykazuje żadnej agresji w stosunku do piskorków, więc zapewne zostanie w tym akwarium przez jakiś czas. Wężogłowy trochę się ośmieliły po usunięciu z akwarium grubowarga i pływają teraz po całym zbiorniku. Są bardzo płochliwe – przy każdym moim podejściu do akwarium uciekają w gęstwinę dębówki meksykańskiej i za korzeń. 🙂

Wczoraj na moich tykwach rosnących w ogrodzie pojawiły się pierwsze kwiaty, a dzisiaj mijają dwa miesiące od momentu umieszczenia nasion w ziemi. Tykwy rosną u mnie w ogrodzie dopiero drugi sezon – w zeszłym roku udało mi się zebrać tylko pięć dojrzałych owoców, z których ostatecznie udało mi się uzyskać tylko jedną zdrewniałą tykwę. Wszystko wskazuje na to, że w tym roku może być podobnie lub jeszcze gorzej, bo pogoda na początku sezonu nie dopisała i nasiona poszły do ziemi jeszcze później, niż w zeszłym sezonie…

Wieczorem rozmawiałem przez telefon z moją małżoną – moja kochana rodzinka zapakowała się w pociąg z Zakopanego do Inowrocławia i już do mnie jedzie. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.