21 sierpnia 2017, czyli Nagły atak kotleta schabowego AKA Wężogłowowa niespodzianka-zabijanka

Dzisiaj miałem dość zakręcony dzień, głównie z powodu moich małych urwisów – opieka nad tym duetem wymaga przysłowiowej anielskiej cierpliwości oraz posiadania przysłowiowych oczu dookoła głowy, ewentualnie kąta widzenia 360 stopni. 🙂 Przylepka jakiś czas temu znalazła sobie nową pasję, czyli serial Miraculum: Biedronka i Czarny Kot, który namiętnie ogląda i niektóre odcinki zna już prawie na pamięć – większość dialogów wypowiada razem z bohaterami. Namówiła mnie na wspólne oglądanie i tym sposobem przez kilka godzin (z krótkimi przerwami) cała nasza trójka gapiła się w telewizor. Ale to był dopiero początek… Oglądanie z Przylepką czegoś co jej się bardzo podoba wymaga bowiem bardzo aktywnego uczestnictwa, bo komentuje wszystkie wydarzenia na ekranie. Między innymi z tego powodu wybranie się z Przylepką do kina może być bardzo męczące – dla mnie i dla pozostałych uczestników seansu. 🙂 Zostałem jeszcze sterroryzowany i siłą zmuszony do opisania tego serialu na moim blogu, dlatego zapewne niedługo w odpowiednim miejscu pojawią się informacje na temat serialu oraz opisy wszystkich kolejnych przygód Biedronki i Czarnego Kota. 🙂

Nie musiałem pojawić się dzisiaj w pracy – przypominam, że oferuję między innymi strony internetowe Toruń oraz skuteczne pozycjonowanie stron www. Wybraliśmy się więc jeszcze na małe zakupy, bo lodówka świeciła pustkami – w weekend nie było czasu na zakupy. Oczywiście złapał nas deszcz. Tak, to był kolejny deszczowy dzień… Przy okazji zrobiliśmy sobie wspólne zdjęcie w ogrodzie – efekt jest niezbyt zachwycający, ale tak właśnie wyglądają zdjęcia robione jednocześnie przez trzy osoby wyrywające sobie telefon. 🙂 Niestety nie udało mi się kupić filetów z piersi kurczaka i tym sposobem na obiadek musiałem przygotować rodzince kotlety schabowe. Akurat przez weekend byłem dość zajęty i nie miałem czasu na zrobienie zakupów również dla siebie, dlatego sam też musiałem się zmierzyć z kotletem schabowym… Zmierzyłem się z nim i przegrałem – po prostu nie dałem rady zjeść go w całości. 🙂 Od prawie dwóch miesięcy jestem na diecie i odzwyczaiłem się od tego typu jedzenia lub po prostu żołądek zaczął mi się zmniejszać. 🙂 Poza tym mały to ten kotlet nie był…

Wieczorem wygospodarowałem trochę wolnego czasu i zainstalowałem się przy akwarium White Marsh, żeby sprawdzić jak dogadują się moje wężogłowy. Niestety okazało się, że się nie dogadują… Od pewnego czasu jeden zaczął dość wyraźnie wyróżniać się na tle pozostałej dwójki – przede wszystkim zaczął bardzo szybko rosnąć i przekroczył 10 centymetrów długości, więc w krótkim czasie stał się prawie dwa razy większy od najmniejszego współmieszkańca. Stał się także jeszcze bardziej żarłoczny. Wężogłowy to straszne obżartuchy i po kilkutygodniowej obserwacji mogę śmiało stwierdzić, że zdobywanie sporej ilości pożywienia to chyba ich ulubione zajęcie… Niestety dzisiaj czekała mnie bardzo niemiła niespodzianka – okazało się, że największy wężogłów zabił i częściowo zjadł najmniejszego. Na zdjęciu obok widać zabójcę i jego ofiarę – w tym momencie zabity wężogłów pozbawiony był już ogona i częściowo głowy, ale nie został jeszcze zjedzony. W zeszłym tygodniu zauważyłem, że największy osobnik zaczyna podgryzać najmniejszego i zastanawiałem się nad przeniesieniem go do innego zbiornika. W ostatni piątek zaobserwowałem już dość agresywne zachowanie. Niestety w weekend byłem zajęty rozbudową domu i nie mogłem się zająć przygotowaniem dodatkowego akwarium…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.